czwartek, 8 września 2011

China again

Do Chińczyków czuje się albo sympatię albo nienawiść, z pewnością nie można pozostać wobec nich obojętnym. Najczęściej te emocje przeplatają się nawzajem, w zależności od sytuacji i osobnika, z jakim mamy do czynienia. Dziś w moim przypadku przeważa drugie uczucie. Po tym jak zostałam oszukana przez taksówkarza, co z reszta jest na porządku dziennym, czekałam przez 45 minut w upale na pewnego przedstawiciela tej narodowości, z którym mimo usilnych starań nie mogłam dojść do porozumienia przez telefon, który mimo nastu wiadomości z informacja o moim położeniu i poinstruowaniu przez miłą panią spotkaną na ulicy, nie był w stanie mnie odnaleźć, choć prawdopodobnie kilkadziesiąt metrów ode mnie. Żeby jednak nie było za miło, gdy już postanowiłam, że wracam do domu taksówkarz nie miał pojęcia gdzie chce żeby mnie zawiózł, choć taką sama instrukcje do tej pory każdy inny rozumiał.
Na pocieszenie w domu mam ciastka i klimatyzacje Ostatnim razem będąc w Pekinie nieświadomie zostawiłam po sobie pamiątkę w postaci kabla usb do aparatu, wiec mimo szczerych chęci nie bardzo mam jak wrzucić zdjęcia z Guangzhou, ale za to pochwale się znalezionym w intrenecie widokiem wieży tv, którą widzę z okna;)
Od Miss Lovett ready to go

poniedziałek, 25 lipca 2011

Narodziny Miss Lovett

Myślałam o blogu a jeszcze dłużej o jego nazwie... wszystko albo już było, albo zbyt banalne albo zbyt wymyślne, a ja chciałam czegoś co choć trochę oddawało by mnie. No i przypomniałam sobie o tym zdjęciu wykonanym dawno dawno temu w czasach mojego romansiku (bo romansem tego nazwać nie można) z wrocławską agencją spp. W dniu wykonania tego zdjęcia po raz pierwszy pojawiłam się w studiu z rudymi włosami. Jak się okazało mój nowy kolor nie tylko przypadł do gustu, ale i zainspirował ekipę od wizerunku do przerobienia mnie na wzór i podobieństwo bohaterki filmu Burtona. Nie stało się to jednak od razu. Pierwotne wizje artystyczne były (bardzo) różne począwszy od Pani Płomień z reklamy kuchenek przez Edwarda Nożycorękiego. Ostatecznie stanęło na wspomnianej amatorce ludzkiego mięsa. W ten oto sposób wraz z nowym kolorem włosów narodziła sie Miss Lovett.
Ps.
W przypadku jakichkolwiek wątpliwości wyjaśniam, że ludzkiego mięsa nie jadam ani nie wykorzystuje do wypieków czy innych celów:)